Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas – pełen wspomnień, rodzinnych tradycji i chwil wytchnienia przed kolejnymi wyzwaniami. W świątecznym klimacie porozmawialiśmy z Tobiaszem Musielakiem, który opowiedział nam o swoich ulubionych filmach, prezentach z dzieciństwa, wigilijnych zwyczajach oraz o tym, dlaczego wciąż wierzy w Świętego Mikołaja.
Czy masz jakiś prezent z dzieciństwa, który najbardziej zapadł Ci w pamięć?
– Tak, to był mój pierwszy telefon – Nokia 6030. To były czasy!
Najlepszy świąteczny film, do którego wracasz co roku?
– Mam dwa ulubione – pierwszy to rzecz jasna „Kevin sam w domu”, a drugi „W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju”.
Tradycja, bez której nie wyobrażasz sobie świąt?
– Zdecydowanie kolacja z rodziną – to zawsze wyjątkowy moment.
Kto w Twojej rodzinie najbardziej przeżywa święta?
– Przede wszystkim kobieca część mojej familii, która jest zdecydowanie najbardziej zaabsorbowana przygotowaniami – co chyba nikogo nie dziwi.
Jaka zupa na świątecznym stole? Barszcz, grzybowa czy coś zupełnie innego?
– W święta u nas kiedyś był rosół i barszcz – do wyboru, do koloru. Teraz jest już raczej tylko barszcz.
Czy wierzysz jeszcze w Świętego Mikołaja?
– Oczywiście! Tak naprawdę każdy z nas może nim być – czasami wystarczy tylko trochę pomóc.
Kolędy w tle czy cisza i spokój?
– Cisza i spokój, chociaż moja rodzina jest bardzo muzykalna. Po kolacji trochę gramy i śpiewamy, zawsze jest miło i przytulnie.
Gdybyś miał dostać „żużlowy prezent”, co by to było?
– Zdrowie na cały sezon!
Jakie sportowe postanowienie składasz sobie na koniec roku?
– Jak co roku – nigdy się nie poddawać.
Jakie życzenia świąteczne chciałbyś przekazać kibicom Cellfast Wilków?
– Zdrooowia masę i dużo radości na trybunach w nadchodzącym sezonie!




