Tobiasz Musielak gotowy na sezon 2026. „Potrzebny jest luz”

Tobiasz Musielak kończy zimowy okres przygotowawczy i z optymizmem patrzy na nadchodzący sezon. W rozmowie po zgrupowaniu w Hotelu Arłamów opowiada o pracy wykonanej zimą, swoim podejściu do ścigania oraz o tym, dlaczego w żużlu – obok ciężkiej pracy – równie ważna jest radość z jazdy.

Zgrupowanie zespołu to nie tylko treningi, ale również czas na budowanie relacji. Jak przyznaje Musielak, w drużynie panuje świetna atmosfera.

– Śmiechu jest co niemiara, ale to dobrze świadczy o charakterach dobranych w zespole. Złapałem bardzo dobry flow z Radkiem Kowalskim. Oskar Kręglicki też w porządku. Szymon Bańdur to już z kolei postać dobrze znana w drużynie, więc wszystko się fajnie układa – mówi zawodnik.

Choć w składzie Cellfast Wilków nie brakuje głośnych nazwisk, Musielak podkreśla, że na torze najważniejsze jest coś zupełnie innego.

– Nie ma co ukrywać, mamy naprawdę mocny zespół. Ale nazwiska nie jeżdżą. Najważniejszy jest głód tego, co chcemy osiągnąć. Myślę, że może to być dla nas naprawdę ciekawy sezon.

Po poprzednim sezonie zawodnik przeszedł jeszcze jeden zabieg, który zamknął temat dawnych kontuzji.

– Na początku roku wyciągnąłem ostatnią blachę z obojczyka. W zeszłym roku wyciągałem pręt z nogi, więc nie mogłem wszystkiego zrobić naraz, bo to też obciążenie dla organizmu. Teraz wszystko mam już za sobą i przede wszystkim mam czystą głowę.

Jak przyznaje, zimowy okres przygotowawczy wyglądał podobnie jak w poprzednich latach, choć pojawiła się jedna zmiana.

– Przygotowania nie były kopią poprzednich lat, bo z roku na rok lepiej poznaję swoje ciało. Generalnie wszystko wyglądało podobnie, ale dołożyłem trochę więcej biegania. Myślę, że zima została dobrze przepracowana.

Musielak nie należy do zawodników, którzy przed sezonem deklarują konkretne liczby czy wyniki.

– Nigdy nie myślę w takich kategoriach. Po prostu staram się robić to, co potrafię najlepiej. Mam trochę inną filozofię – z dnia na dzień pojawiają się nowe rzeczy do zrobienia i staram się je wykonać najlepiej, jak potrafię.

Podobnie wygląda jego podejście w trakcie sezonu.

– Czy pzyjeżdżam na mecz w Polsce, czy na mecz gdzieś za granicą – wstaję i robię to, co potrafię na sto procent.

Kapitan Watahy zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny element – radość z jazdy.

– Chcę mieć z tego trochę więcej zabawy. Jeśli nakłada się na siebie za dużą presję, to na pewno nie pomaga. Więcej zabawy i uśmiechu w tym sporcie jest bardzo potrzebne.

Jak podkreśla, ma to bezpośrednie przełożenie na jazdę na torze.

– Kiedy jest więcej luzu, wtedy można pomóc motocyklowi, a nie mu przeszkadzać. To w żużlu jest niezwykle ważne.

W sezonie 2026 Cellfast Wilki będą dysponowały mocną grupą seniorów, którzy mają również za zadanie pomóc w rozwoju młodszych zawodników.

– Brak kontuzji to podstawa. Do tego dobra praca zespołowa i powtarzalny tor, który mieliśmy w zeszłym roku. Wiemy już mniej więcej, jak to działa. Tor jest pod kontrolą, więc powtarzalność powinna być. Jest nas kilku z doświadczeniem i chcemy pomóc młodym chłopakom. Jest Radek Kowalski, Szymek zna już tor i jego geometrię, ale zawsze można coś jeszcze poprawić.

Choć Musielak nie uważa się za osobę przesądną, przyznaje, że przed startem ma kilka swoich nawyków.

– Raczej nie wierzę w zabobony, ale mam takie swoje drobne rzeczy. Zakładam lewą rękawiczkę przed prawą, zawsze się żegnam przed wyjazdem na tor. Mam też taki rytualny sposób wejścia na motocykl – z przysiadem.

Wielkimi krokami zbliżają się żużlowe emocje przy Legionów. Już w piątek 20 marca w Krośnie odbędzie się pierwszy przedsezonowy mecz towarzyski, a naszym rywalem będzie drużyna rywalizująca w tym sezonie w PGE Ekstralidze, Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Informacje o biletach na to spotkanie ogłosimy niebawem. Inauguracja Metalkas 2. Ekstraligi przy Legionów czekać nas będzie w niedzielę 12 kwietnia – podejmiemy na naszym torze Moonfin Malesa Ostrów Wlkp.

Przewijanie do góry