Ireneusz Kwieciński: Chłopaki dostarczą nam dużo emocji

Rozmowa z Ireneuszem Kwiecińskim, trenerem Cellfast Wilków Krosno.

Krośnieński klub ma dwóch nowych wychowanków. Patryk Nater i Miłosz Grygolec zdali właśnie egzaminy na licencję żużlową więc są powody do zadowolenia…

– Cieszymy się i gratulujemy naszym młodym zawodnikom. Mamy dwa młode wilki. Patryk Nater zaczynał swoją przygodę z żużlem w Tarnowie. Poważna jazda zaczęła się na naszym torze na motocyklach o pojemności 500 cm właściwie od marca tego roku. W każdym możliwym momencie trenowaliśmy w Krośnie i zakładaliśmy taki plan, że Patryk w tym roku przystąpi do licencji. Mamy więc obiecującego wilka i jesteśmy bardzo zadowoleni. Myślę, że teraz po zdaniu egzaminu zacznie się prawdziwa nauka żużla. Podobnie jak u Miłosza Grygolca, który zdał egzamin na pojemności 250 cm. Treningi zaczął właściwie w maju i cały czas robił postępy. Jeśli ktoś podchodzi do egzaminu po niecałych trzech miesiącach treningu to znaczy, że ma do żużla dryg. Obaj powinni dostarczyć nam w przyszłości wiele emocji.

Czy kibice będą mogli zobaczyć chłopaków na torze w jakichś oficjalnych zawodach w tym roku?

– Trudno teraz powiedzieć. Będziemy się starać zorganizować jazdy dla nowych adeptów w porozumieniu z sąsiednimi ośrodkami. Rozmawiałem już z Pawłem Baranem z Tarnowa i pojawił się pomysł zorganizowania jakiegoś turnieju dla młodych zawodników w naszym regionie. To na razie plany, które mamy nadzieję zamienić w rzeczywistość.

DSC 1623

Ilu adeptów trenuje jeszcze w żużlowej szkółce Cellfast Wilków? Są w planach kolejne egzaminy?

– Mamy ponad 10 aktywnych adeptów. Na treningi przychodzi spora grupa chłopaków, z którymi wiążemy duże nadzieje. Są jeszcze młodzi, trzeba z nimi popracować, rokują na przyszłość. Wymagany wiek do zdawania żużlowych egzaminów osiągną za dwa, trzy lata. Powinni być zatem dobrze przygotowani i głodni żużlowych wyników.

Do kadry w ostatnich dniach dołączył też Marko Lewiszyn, który jako zawodnik U24 może być alternatywą dla przechodzącego rehabilitację Patryka Wojdyło. Ukrainiec trenował w czwartek na krośnieńskim torze. Jakie wrażenia?

– Marko testował silniki i pod tym kątem zrobił trochę kółek na naszym obiekcie. To zawodnik jeżdżący ofensywnie. Ma nienaganną technikę i wie o co chodzi w żużlu. Patryk Wojdyło odczuwa skutki feralnego zdarzenia na Moto Arenie w Łodzi. Przechodzi obecnie rehabilitację, która musi się prawidłowo zakończyć. Nie wolno jej przerywać i stąd decyzja, że na wyjeździe w Bydgoszczy nie wystartuje. Na wszystko potrzeba czasu i cierpliwości. Nawet gdyby już poczuł się optymalnie to brakło by czasu na treningi. Niech spokojnie przygotuje się do najważniejszego meczu tej rundy, który szykuje się u nas z Rybnikiem.

Na niedzielny mecz w Bydgoszczy zdecydowaliście wraz z Michałem Finfą o zmianie dotychczasowego zestawienia par. Właściwie to zmieniliście numery startowe niemal wszystkim zawodnikom. Skąd taka decyzja?

– Zmieniliśmy ustawienie żeby zrobić trochę zamieszania (śmiech – red). A tak poważnie to musieliśmy tak zestawić skład żeby mieć odpowiednie pole manewru  przy różnych scenariuszach przebiegu meczu. Jedziemy na gorący teren do Bydgoszczy po jak najlepszy wynik. W każdym meczu walczymy o zwycięstwo, a teraz nadrzędnym celem jest zdobycie punktu bonusowego. W Łodzi przy słabej dyspozycji zdobyliśmy 39 punktów, które z Polonią dałyby nam bonusa. Dlatego wierzę, że jesteśmy w stanie wywalczyć w Bydgoszczy chociaż jeden punkt.

Niezależnie od meczu w z Polonią, w ostatnim spotkaniu sezonu zasadniczego z Rybnikiem Cellfast Wilki mogą przypieczętować awans do fazy play-offs. Czuć już wagę tego wydarzenia?

– Jeżeli nie udałoby się nam zapunktować w Bydgoszczy to jedziemy u siebie o wszystko z Rybnikiem. Będziemy na swoim torze więc jako beniaminek kolejny raz chcemy pokonać rywala. Zdajemy sobie sprawę z rangi wydarzenia i już teraz zapraszamy kibiców, by wsparli nas swoją obecnością. Czeka nas mecz podniesionego ciśnienia. Liczymy na naszych fantastycznych fanów, którzy poniosą drużynę do zwycięstwa. Mecz przy sztucznym oświetleniu zapowiada się niezwykle emocjonująco. Bądźcie z nami.

DSC 1664